Słomkowy kapelusz kontra jesienny wiatr – czy da się to pogodzić?

Słomkowy kapelusz to symbol lata. Nosimy go z dumą na plaży, podczas leniwych spacerów po molo, na pikniku wśród traw pachnących słońcem. Pasuje do zwiewnych sukienek, lnianych koszul i… drinka z parasolką w dłoni. Ale gdy na horyzoncie pojawiają się pierwsze jesienne chmury, a poranny wiatr próbuje wyrwać nam go z głowy i wysłać prosto w nieznane, zaczyna się prawdziwy test naszej determinacji.

Pytanie brzmi: czy można pogodzić urok słomkowego kapelusza z jesienną pogodą? Odpowiedź jest zaskakująca – tak, ale wymaga to odrobiny kreatywności, poczucia humoru i kilku modowych trików.

Dlaczego warto próbować?

Po pierwsze, słomkowy kapelusz to nie tylko ochrona przed słońcem. To także element, który potrafi rozjaśnić nawet najbardziej pochmurny dzień. Jego ciepły odcień, naturalna faktura i skojarzenia z wakacjami sprawiają, że w jesiennej stylizacji wygląda jak promień słońca wpleciony w całość. Po drugie, moda to zabawa, a czy jest coś zabawniejszego niż nonszalancki kapelusz zestawiony z wełnianym płaszczem?

Trik pierwszy: zabezpieczenie przed odlotem

Wiatr jesienią potrafi być zdradliwy. Jednego dnia delikatnie rozwiewa włosy, drugiego porywa wszystko, co znajdzie na swojej drodze. Jeśli chcesz, by Twój kapelusz nie skończył w rzece albo na czubku drzewa, zainwestuj w… pasek lub tasiemkę pod brodę.

Nie, nie mówimy tu o szkolnym kapelusiku z gumką, tylko o eleganckiej, satynowej lub aksamitnej wstążce, którą zawiążesz pod szyją w kokardę. Efekt? Trochę retro, trochę parysko, a do tego praktycznie. To rozwiązanie świetnie wygląda z płaszczem w kratę i botkami.

Trik drugi: warstwowanie w modzie i w dodatkach

Latem słomkowy kapelusz nosimy zwykle w pojedynkę. Jesienią warto połączyć go z innymi akcesoriami – szerokim szalem, apaszką czy nawet cienką czapką pod spodem (tak, to możliwe!). Wyobraź sobie kremowy beret, na to kapelusz z szerokim rondem i ciepły, kaszmirowy szal – to połączenie nietypowe, ale bardzo instagramowe.

Dzięki warstwom kapelusz staje się częścią większej opowieści, a nie samotnym letnim wspomnieniem walczącym z jesienią.

Trik trzeci: zmiana palety kolorów

Nic tak nie pomaga przenieść letniego dodatku w nową porę roku, jak dostosowanie go do jesiennej palety. Zamiast białego czy jasnobeżowego kapelusza, wybierz model w odcieniu karmelu, miodu czy nawet ciemnej oliwki.

W połączeniu z bordowym płaszczem, czekoladowymi spodniami czy granatowym trenczem słomka nie wygląda już jak plażowy gadżet, ale jak świadomy element jesiennego looku. To trochę jak w przypadku sandałów noszonych do skarpet – w teorii absurd, w praktyce… zaskakująco fajne, jeśli dobrze zrobione.

Trik czwarty: miejskie boho

Słomkowy kapelusz w jesiennej odsłonie świetnie odnajduje się w stylu boho. Możesz zestawić go z długą, wzorzystą sukienką w jesiennych kolorach – rudościach, butelkowej zieleni, przygaszonym bordo i zamszową kurtką. Dodaj kowbojki albo botki na słupku i torbę z frędzlami.

To look, który wygląda, jakbyś właśnie wróciła z podróży po południowej Francji, a nie z zakupów w centrum miasta. A wiatr? Cóż, w boho lekki nieład we włosach jest wręcz pożądany.

Trik piąty: mini wersje na dobry początek

Jeśli boisz się, że szerokie rondo będzie zbyt podatne na podmuchy, wybierz mniejszy model – kapelusz fedora ze słomki, panama o sztywniejszej konstrukcji albo nawet słomkowy daszek. Mniejsza powierzchnia to mniejsze ryzyko efektu „Mary Poppins” na środku ulicy.

Takie mini wersje świetnie wyglądają z trenczem, jeansami i loafersami, tworząc miejską, lekką stylizację idealną na wrzesień.

Czy to naprawdę działa?

Oczywiście, że tak – pod warunkiem, że traktujesz to z przymrużeniem oka. Jesienny słomkowy kapelusz nie musi być stuprocentowo praktyczny, ale ma dawać radość. To taki modowy rebeliant, który mówi: „Jesień? Może i przyszła, ale ja jeszcze nie odpuszczam lata”.

Gdy ktoś zapyta, dlaczego nosisz słomkowy kapelusz przy szarówce i wietrze, możesz odpowiedzieć: „Bo moda to zabawa. A ja lubię wygrywać z pogodą – choćby symbolicznie”.

Słomkowy kapelusz kontra jesienny wiatr? Da się to pogodzić. Trzeba tylko zmienić zasady gry: dobrać odpowiednie dodatki, kolory, konstrukcję, a czasem po prostu śmiało iść przez miasto, trzymając rondo ręką. W końcu styl to nie tylko to, co mamy na sobie, ale też sposób, w jaki to nosimy – nawet jeśli w tle hula wrześniowy wiatr.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *